Dla kogo polecam ten album?
Hmm, chyba dla każdego, bo spodoba się wszystkim (muszę przyznać, że mój Szatan słucha zawzięcie :D). Pragnę dodać, iż nie jest to taki zwykły typowy pop, z którego powstają piosenki o zerwaniach i miłości. Nie. To jest coś zupełnie innego, niesie przesłanie, a po drugie opowiada historie dziewczynki, czyli tytułowej Crybaby (Beksy).
Jest też naprawdę ślicznie wydana, mam wrażenie, że ta okładka jest przesłodzona specjalnie, ponieważ historia opisywana na kartkach krótkiej książeczki i w tekstach piosenek wcale nie jest taka szczęśliwa. Zakochałam się po paru przesłuchaniach (i nie tylko ja :D).
Moja ulubiona piosenka? Szczerze ciężko mi wybrać. "Dollhouse" była pierwsza, to przez nią poznałam resztę piosenek, ale "Pity Party" jest tak smutne, że aż się prosi... Dobrze, Zdecydowałam, piosenka, z którą troszkę się utożsamiam, czyli "Mad Hatter" (nie jestem pewna czy nie wybrałam jej przez moją miłość do "Alicji w Krainie Czarów" :>). I szczerze w tym albumie nie ma najgorszej piosenki, bo wszystkie trzymają naprawdę dobry poziom.
Podsumowując daję ocenę 10/10 za całokształt i mam nadzieję, że wraz z kolejnymi płytami ta ocena pozostania taka sama :) Enjoy!
***
Piosenka na dziś:
***
Co dziś czytam?:
"Osobliwy dom Pani Peregrine"
***
Cytat na dziś:
"Just means there's way more cake for me!"
~Melanie Martinez, "Pity Party"
***





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz