poniedziałek, 26 stycznia 2015
Na Igrzyskach Rozdział 3
Gdy świta postanawiam nie oddalać się zbyt daleko. Schodzę jak najciszej potrafię, na wyższych piętrach nikogo nie ma ale na trzecim słyszę jakiś trzask, zatrzymuje się w pół kroku. Zaczynam nerwowo oddychać, gdy uswiadamiam sobie, że ta osoba śpi. Mogę ją zabić. Stanowi łatwy cel"- myślę- Nie. Nie zrobią ze mnie pionka. Ominę ją, jeśli śpi. Trybutka wygląda dość młodo ma jakieś 13 lat, opalaoną skórę i ciemne włosy związane w kitke. Śpi dość mocnym snem, więc z łatwością ją omijam. Nie będę tu wracać, znajdę coś lepszego. Postanawiam iść zamontować pułapkę z liści, którą robiłam zeszłej nocy. Wdrapuję się na drzewo, mocuje sieć i czekam na ofiarę. Rzecz jasna chodzi mi tylko o pokarm. Nie chce być pionkiem Kapitolu. Upływają godziny i długo nic się nie pojawia. Nagle słyszę trzask i sieć spada na trybuta. Znam go. Chłopak z mojego dystryktu. Jego rodzina będzie mnie nienawidzić jeśli go zabiję. Nie chce go zabić, nie chcę nikogo zabić. Postanawiam nie schodzić z drzewa. Zbieram podejrzanie wyglądające owoce, wącham je. Krwista Achania. Często wykorzystywana jako lek usypiający i otumaniający. Świetnie- myślę. Zrywam liść z drzewa i zwijam w rulon, następnie biorę kilka owoców i celuję w chłopaka. Trafiam dwa razy. To wystarcza.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz