dd

GRY

wtorek, 27 stycznia 2015

Na igrzyskach rozdział 4

Tym razem troszkę krótszy ;)
___________________________________
Chłopak przestaje miotać się w sieci. Zasnął. Przynajmniej mam czas na ucieczkę i zabranie mu broni- myślę. Zeskakuje z drzewa i sprawnym ruchem wyszarpuje dwa noże i kilka owoców Achani, prawdopodobnie wziętej jako pokarm. I tak zaniedługo byś zemdlał- mówię cicho. Postanawiam zostawić owoce i zabrać resztę łupu. Jestem już dość dobrze wyposażona, mam kilka noży, wodę i zapas jodyny. Nagle coś przyciąga moją uwagę: to "coś" jest wielkości paznokcia, jednak się błyszczy. Bez namysłu zabieram to i wracam na blokowisko. W pewnym momencie nadeptuje na liście, a z nich wyłania się pętla i oplata mi nogę, zwisam do góry nogami. "Świetnie, a tak dobrze mi szło". Nagle z drzewa zeskakuje jakiś chłopak, chyba z 7 dystryktu. Przynajmniej nie zawodowiec... Przygląda mi się kilka chwil. Ma czarne włosy sięgające mu do połowy ucha, w jego wzroku nie wyczuwam gniewu, ani strachu, tylko niepewność. Powoli do mnie podchodzi i rozwiązuje pętlę na moim bucie. Spadam na ziemię z lekkim trzaskiem. Cicho sycze z bólu. Moje włosy opadają mi na całą twarz, tak że ciężko określić czy jestem dziewczyna, czy zmiechem. Chłopak podaje mi rękę, ale ja uderzam i wstaje sama. Wyczuwam palący ból w okolicach karku, mam nadzieję, że nie jest złamany. Chłopak patrzy na mnie, a po chwili się odzywa:
-Nic Ci nie jest?
 "Nie, wszystko w porządku, oh, czekaj jesteśmy na głodowych igrzyskach..."
-Tak, w porządku.- odpowiadam- Dlaczego mnie nie zabijasz?
- Nie zabijam nikogo...
- Ja też- odpowiadam cicho- Ale na tym to polega- dodaje- No dalej zabij mnie. Pozwalam Ci, i tak zgine.
- Nie. Możemy mieć sojusz.
- Ale, ja... Nie chcę. Nawet Cię nie znam. Nie zmieniliśmy ani słowa podczas treningu. Dlaczego mam Ci zaufać?
- Nie wiem, ale nie chcę nikogo zabijać, a już w szczególności dziewczyny. Sojusz? - pyta.
- Sojusz. - odpowiadam.
__________________________________
Zapraszam do komentowania ;D



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz