dd

GRY

wtorek, 27 stycznia 2015

Na Igrzyskach Rozdział 5

No to teraz przynajmniej znacie imię głównej bohaterki :D
____________________________________

Idziemy parę kroków, gdy uświadamiam sobie, że nawet nie znam jego imienia. Zatrzymuje się i patrzę na niego z zawiscią. Skoro się nie przedstawił to nie zależy mu na sojuszu, a co jeśli to jego taktyka? Może chce mieć ze wszystkimi sojusz, a później ich zabija? Postanawiam ryzykować i sama się przedstawiam:
- A tak w ogóle to jestem Eris Grane. A jak ty masz na imię?
- Ja- odrząkuje- Jestem Tom Achilon- No to teraz przynajmniej znamy swoje imiona.- mówi już pogodniej.
- To gdzie chcesz się schować?
- Proponuję las, przynajmniej mamy dostatek owoców i wody.- mówi- Tylko jest jeden problem, przy jadalnych owocach jest zmiech, podobny do byka.
- Jak to jadalnych?- uświadamiam sobie, że jadłam owoce pierwszego dnia, a nie zauważyłam byka... W tym momencie padam na ziemię.
                        ***
Budzę się na szczycie bloku, mój wzrok szwankuje i na początku wszystko jest rozmazane. Powoli wystaje, ale nogi mam jak z waty i od razu padam na ziemię. Nagle słyszę trzask. Ktoś chce dostać się do mnie. Szybko szukam w kieszeni noża, ale znajduje tylko błyszczący odłamek wzięty od chłopaka z mojego dystryktu. Obracam go w palcach i myślę do czego służy. A jeśli to była jego jedyna pamiątka z domu? A ja mu ją perfidnie zabrałam? A może ma to jakieś użycie? Albo jest po prostu ozdobą? Z zamyślenia budzą mnie krzyki. Krzyki Toma. Zrywam się na równe nogi i biegnę w kierunku klapy służącej jako wejście na szczyt wieżowca. Dopadam do niej i szarpie z całej siły, nagle ustępuje, a ja wpadam na piętro. Widzę Toma siedzącego w kącie, zaraz potem zauważam chłopaka chyba z 2 dystryktu nachylającego się z nożem nad moim sojusznikiem. Thomas zauważa mnie, ale nic nie mówi. Jednak ja się odzywam:
- Puść go.
Chłopak odwraca się i patrzy na mnie z rozbawieniem.
- Co powiedziałaś dziewczynko?
- Puść go- odpowiadam pewniej.
- Oh, proszę Cię. Wiesz, że i tak mi nic nie zrobisz, ale jeśli chcesz mogę rozprawić się najpierw z tobą.
 Biegnie w moim kierunku, a ja bez namysłu wyciągam dłoń, aby się zasłonić. Nagle ze srebrnego odlamka wydobywa się światło, a zawodowiec pada na ziemię. Pada na ziemię martwy. Zabilam człowieka. Zabilam. Jestem potworem. Pionkiem. Maszyną. A wszystko przez Kapitol i Głodowe Igrzyska.
________________________________
Te wybuchy, te pościgi ta akcja XD
Zapraszam do komentowania ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz