dd

GRY

czwartek, 29 stycznia 2015

Na Igrzyskach Rozdział 6

Gdy się budzę przed moimi oczami widzę twarz Toma pogrążoną we śnie. Nie wiem jak znalazłam  się tak blisko niego. Spałam jakieś 5 metrów dalej. Potem zauważam coś jeszcze. On mnie obejmuje. Co on sobie wyobraża!? To że przytuliłam go raz pod wpływem emocji nie znaczy, że może mnie bez powodu obejmować. Wyszarpuje się z jego uścisku i odtrącam jego rękę. Budzi się od razu i staje na równe nogi.
- Dlalczego mnie dotykałeś?- pytam ostro.
Nie odpowiada
- Dlaczego mnie dotykałeś?- pytam głośniej.
- Ta noc była zimna, Eris.
- Nie masz prawa mnie obejmować! To że Cię przytuliłam było pod wpływem impulsu!
- Przepraszam. Nie wiedziałem.
- Dobrze, poniosło mnie. Ja też przepraszam.- wyciągam dłoń w jego kierunku. Ale on odrzuca rękę i szybko przyciąga mnie do siebie, obejmując mnie, a potem puszcza tak szybko, że nie mogę nic zrobić.
Patrzy na mnie z rozbawieniem.
- Nie czas na żarty, jesteśmy na igrzyskach i w każdej chwili mogą nas zabić- mówię, teatralnie przejeżdżając palcem po szyji.
- Tak, wiem to nie żarty. Ale i tak nas zabiją. Dziś nie możemy spać. Musi zobaczyć kto zginął.
- Jestem za- odpowiadam.
Wyruszamy na poszukiwania pożywienia, z tego co mówił Tom byk już nie żyje, choć mógł się odnowić. "Hej! Czekaj! Zatrzymaj się! Tom!" Dobiegają nas krzyki jakiejś dziewczyny prawdopodobnie pochodzącej z dystryktu Toma.
Mój sojusznik się zatrzymuje. Czeka na dziewczynę z długi nogami oraz tak samo długimi włosami. Podbiega do Toma, po czym przystaje i opiera rękę na jego ramieniu próbując złapać oddech. A myślałam, że ja nie mam kondycji...
- Oh, nowa koleżanka?
- Nie, przyjaciółka.- odpala Tom, widać, że nie jest zbytnio zadowolony ze spotkania.
- To może mi ją przedstawisz?
Tom wzdycha, ale odpowiada:
-Carlla to Eris, Eris to Carlla
Podaję jej rękę, ale ona udaje, że tego nie zauważyła.
- Krew? Morderczyni, co?
Bezczelna i zimna, idealne połączenie.
- Nie. Zabiłam kogoś.... przypadkowo.
- Taa, przypadkowo.
- Ty bezczelna idiotko, nie masz prawa mnie oceniać!
- Możecie przestać się kłócić?- pyta wreszcie Tom.
- Ok. Przepraszam.
Carlla wzdycha, patrzy na mnie z wyższością i odchodzi. Widzimy jak idzie w kierunku północnym. Potem już jej nie spotykamy i nie mamy zamiaru szukać. Ponownie wracamy na szczyt wieżowca i kładziemy się w jak to ujął Tom "bezpiecznej odległości, abyś mnie nie zabiła". Czekamy na zdjęcia ofiar dzisiejszego dnia. Na niebie pojawia się godło Kapitolu, a wraz z nim hymn. Czekamy chwilę, aż na niebie rozbłyskuje zdjęcie dziewczyny z 1 dystryktu, zaraz po niej obraz chłopaka o znajomej twarzy. To chłopak, którego zabił odłamek. To chłopak, którego ja zabiłam. Momentalnie rzucam się w objęcia  Toma i płaczę.
_____________________________
Zapraszam do komentowania ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz